|
Archiwum
Zakładki:
Dziewczyny z HoA
Lamarta@gazeta.pl
Moje różne:
Sztuknięte:
Zaglądam:
użyto
BLOXIE |
czwartek, 14 stycznia 2010
A propos
A propos ostatniego zdania poprzedniej notki - jak na ironię, szybko pożałowałam książkowego zakupu - Robak, kiedy przyszedł do mnie i zobaczył świeży zakup, oznajmił triumfalnie, że on tę książkę ma. Dostał na niedawne urodziny, leży nieodpakowana z folii u niego w domu. A w innym temacie - jest już po czwartej nad ranem, a ja nie mogę (bo nie chcę) spać. Mija mi on pod znakiem spotykania się. Za to dziś (wczoraj właściwie) miałam pożyteczny dzień - wysprzątałam mieszkanie. Nawet rower umyłam, choć nie zamierzam teraz z niego korzystać (widzę ostatnio takich odważnych rowerzystów dość dużo) I własciwie nic wiecej do napisania nie mam. Głupotnik jak nic mi wychodzi z tego bloga - ale mój ci on, ten głupotnik, to sobie jadę bez trzymanki. O.
Lamarta
piątek, 08 stycznia 2010
Cynamon, truskawka, mleczna czekolada, tiramisu
Idąc za przykładem Marysi i jej Bąblowego Bloga, postanowiłam wskrzesić Przechowalnię. Żal mi starego bloga i całej tu pisaniny. Wczoraj miałam nieudany dzień, zepsuty, nerwowy i zły. Pierwszy taki od nowego roku. A miało być już tak pięknie... Na dzisiaj umówiłyśmy się z koleżanką, bałam się, że ten mój nieciekawy nastrój udzieli się też K. - a tymczasem jestem jak nowo narodzona:)
M.
poniedziałek, 20 lipca 2009
Brak czasu
Zakręcona jestem ostatnio, głównie za sprawą przyjazdu małego P., który mnie całkowicie zawłaszczył (nie to, żebym się specjalnie broniła;)) Zamiast handmade'owania, jeżdzę na rowerze, wyłażę na deskę, gram w gry, oglądam Nicka, chodzę po sklepach sportowych (deska, hulajnoga i te sprawy), czytam wieczorem do snu i... nie mam czasu podrapać się w nos:] W jednym z nielicznych dni poza domem (bez P.), pojechaliśmy z R. na Próżną - zrobiłam kilka zdjęć ocalałej kamienicy udekorowanej starymi fotografiami, później przeszliśmy się do parku praskiego i bawiliśmy w robienie zdjęć. Poza tym zbliża się dość ważna zmiana w moim życiu - boję się, nie wiem, jak to będzie... A w najbliższy weekend - spotkanie:) Jeszcze nie kupiłam biletów na pociąg, aaa! Lamarta
piątek, 10 lipca 2009
Pobyt u Qlki:)
Byłam u Ewy Qlki w Zielonej - intensywne kilka dni spędzone w konQbenckim mieszkaniu, gadanie, latanie po różnych instytucjach i krawcowej, wypad na zakupy do Focusa (i qlkowe nagabywanie mnie do zmiany stylu "noszenia się" ;D - typu wbijanie mnie w szpilki lub kuse sukienki;P) oraz poszukiwanie butów dla siostry Qlki, pyszne obiady gotowane przez konQbenta:D, pobyt u qlkowych rodziców i głaskanie zwierzyńca w postaci Cymka, Gapy i Fryśki, macanie wszelkich albumów i innych prezentów od zaprzyjaźnionych forumek:), koncert muzyki Vivaldiego w Paradyżu (przy chwilowym akompaniamencie ciumkajacej cukierka starszej pani i sporadycznym dzwonieniu komórek zapominalskich właścicieli;)), pokaz tańca Qlki i konQbenta zakończony próbą mojego wspólnego zatańczenia z konQbentem, spacer i makrofotografowanie w zielonogórskim parku - i wiele wiele wiecej "nieopisywalnych" chwil:)) Było miło, ale się skończyło. Jak wspólnie stwierdziłyśmy - szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy! W tym roku spotkań jednak będzie więcej - nastepne najprawdopodobniej już we wrześniu Lamarta
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Miłka
Słowo się rzekło, pokazuję więc swojego ostrzyżonego kota:) Zdjęcie przeternminowane, gdyż obecnie kot wygląda nieco inaczej - raz, że ze względu na problemy ze skórą zmuszony jest chodzić w kołnierzu, dwa, że mu ta obcięta sierść już nieco odrosła;) Miłka i jedna z tych jej nonszalanckich póz;)
A co u mnie? Żyję teraz wyjazdem do Qlki:)) I małego P. chorowaniem na ospę. I "sztukowaniem" coraz bliższym temu, co chciałabym robić. Truskawkami też żyję, spacerami, obmyślaniem pewnych rzeczy i martwieniem się na zapas... a dzisiaj żyję też "Please please please" z Wysokich Obcasów. Lamarta
czwartek, 11 czerwca 2009
Łyski... i deszcz
Wczoraj byliśmy z R. w Parku Szczęśliwickim, bawiliśmy się robieniem zdjęć w różnych warunkach oświetleniowych. R. nie mógł oprzeć się urokowi małych łysek:
Byliśmy też na zakupach w centrum handlowym, w którym zupełnie przypadkiem trafiłam na wystawę uczestników warsztatów pracowni ceramicznej Angoba z Ośrodka Kultury Ochota. Spędziłam tam o wiele wiecej czasu niż planowałam, chodząc miedzy pracami i podziwiając ceramikę, obrazy, biżuterię... Będę musiała wziąć udział w podobnych warsztatach. A dzisiaj był całkiem leniwy dzień. Usiadłam na balkonie na moim ulubionym fotelu/leżaku, czytałam książkę i czekałam na zbliżającą się burzę. Czytanie Olgi Tokarczuk zwykle nastraja mnie melancholijnie - patrzyłam w niebo na przesuwające się ciemne chmury, czułam na ciepłej skórze szpileczki zimna, obserwowałam krople deszczu odrywające sie niechętnie od balustrady, jakby nie chciały złączyć się z większą wodą... i opatulona kocem gapiłam się na dzieciaki biegające w deszczu po dworzu. Zazdrościłam im tej energii. Mnie by sie nie chciało wyjśc z domu i biegać po deszczu, siedziałam więc w bezpiecznym miejscu i wpatrywałam się w to wszystko - do momentu, aż nie wygoniły mnie błyskawice:] Mały P. z mamą wyjechali na długi weekend, stęskniłam się, bo nie widziałam się z małym już ponad tydzień. Nadrobimy w wakacje:) Lamarta
piątek, 05 czerwca 2009
Nocne pisanie bez większego sensu
Tydzień mija mi pod znakiem bólu brzucha (i stresu, który ten ból wywołał). Nic to, jakos trzeba będzie się spiąć i przetrwać. Oby tylko nie zakończyło się to pobytem w szpitalu z powodu niedrożności jelit. W szkole u małego P. szykuje się mała wojna z nauczycielkami. Powodem jest fakt, że w klasie integracyjnej dzieci z problemami traktuje sie jak zło konieczne, a najlepiej, jakby się ich mozna było z tej klasy pozbyć, ku ogólnej uciesze i spokojności. "Integracja" tylko dla tych chorych, które nie sprawiają żadnych problemów. No i trafiła kosa na kamień. Jutro wreszcie jadę po materiał do Ikei, otem będę szyła z niego zasłony i narzutę;) Taki mam przynajmniej plan. Mój uroczy kot, któremu wciąż mam ambitny plan zrobić zdjęcia (po tym, jak zrobiłam serię kompletnie nieudanych i wywaliłam z komutera), zaczyna wreszcie się przytulać. Wszystko to raczej z powodu braku futra, a nie z powodu jakichś kocich emocji - zimno jest małpie i przychodzi się wtulić, ale i tak bardzo mnie to cieszy:) Ostatnio ma też fazę na gonienie własnego ogona. Pocieszna jest i tyle;P Lamarta
niedziela, 31 maja 2009
Gołąb
Helikoptera nie wygrałam;) A pogoda rozkłada mnie na łopatki. Nie przepadam za upałami, ale trochę dziwnie, kiedy marznę o tej porze roku. W środę mieliśmy z małym P. dzień obfitujący w dziwne przypadki i wypadki. Wracając ze szkoły, natknęliśmy się na bójkę - dwie wrony atakowały gołębia. Było - ratowanie ptaka, niesienie go do weterynarza, zaangażowanie osób trzecich, krew z dzioba i karku ptasiego, telefony do Ptasiego Azylu i po taksówkę w wykonaniu pomagającej nam pani, jechanie z gołebiem na drugi koniec miasta, małego P. cudowne zaangazowanie i wielce odpowiedzialne zachowanie na każdym kroku, zaniesienie ptaka na portiernię i wracanie taksówką za darmo dzięki uprzejmości kierowcy. Następnego dnia zadzwoniłam do Ptasiego Azylu - gołąb nie przeżył... Był taki kruchy, kiedy trzymałam go w łloniach. I ciepły. I serce mu biło szybko, bardzo szybko. I ufny był - kładł mi dziób na ręku, nóżkami oplótł małe palce u ręki. Tylko ta krew. Cholera.
Lamarta
środa, 27 maja 2009
Nietypowy BLOG CANDY
Biorę udział w zabawie na Blogu tanie-loty.com.pl - jeśli wygram zdalnie sterowany helikopter, podaruję go małemu P. (ale dużemu Robakowi też dam się chwilę pobawić:D:D:D) Lamarta Krótko i bez tematu
Zamiast smacznie spać, zebrało mi się na pisanie. Z drugej strony jak nie teraz, to kiedy? W poniedziałek pośmigałam na rolkach u boku jeżdżącego na rowerze R. Za każdym razem zdumiewa mnie fakt, że będąc posiadaczką stopy o umerze 39, kupiłam rolki o dwa numery za duże. Nie pamiętam, dlaczego tak się stalo i jak do tego doszło, nie pamiętam też, dlaczego nie wymieniłam ich, jak jeszcze mogłam. Jeżdżę więc w za dużych rolkach i staram się tego nie zauważać;) Nic to, nastepnym razem będę bardziej przytomna (bo podejrzewam, że to o moją nieprzytomność wieczną chodzi...) Juz prawie pierwsza w nocy, a mnie się bardzo chce jeść. Idę spać. Lamarta
|